Wpisy z sierpień, 2008

Wywiad z Jagodą

Prezentujemy wywiad z Jagodą Łagiewską przeprowadzony niedawno przez Aleksandrę Barczuk.

 

-W czasie trzech lat pracowałaś już w Portugalii, Hiszpanii, Japonii, Francji. Jesteś cały czas w drodze. Co się docenia wracając do domu po tak długim czasie?

Dosłownie wszystko. Chociaż zauważyłam, że podróżowanie bardzo mnie wciąga. Mogłabym to porównać do ciekawej książki. Dopóki nie przejrzy się wszystkich kartek, nie chce się kończyć. Tak samo jest z moimi wyjazdami. Powoli obracam wszystkie strony i cały czas mam ochotę na więcej. Kiedy jestem daleko od domu strasznie tęsknię, ale mam też świadomość, że jak wrócę, znów będę chciała gdzieś wyruszyć.

-Czego boisz się w tym zawodzie, będąc za granicą?

Daleko od domu można zachłysnąć się wolnością. Każdy ma swój własny poziom dojrzałości, ale według mnie najważniejsze jest, żeby mieć ukształtowany kręgosłup moralny. Obecnie coraz więcej dziewczyn decyduje się na modeling wieku 14- 16 lat.

-Czy to za młody wiek na rozpoczęcie pracy modelki?

Najlepszy, patrząc oczywiście z perspektywy kariery. Jednak kilkunastoletnia dziewczynka wkracza od razu w zupełnie inny świat. Modelki na wszystkie imprezy wchodzą za darmo, drinki też są tam darmowe. W momencie, gdy ulegnie się temu wszystkiemu, wierz mi, że różnie się to kończy.

-Czy do osiągnięcia sukcesu wystarczy uroda?

Tak naprawdę jest mnóstwo pięknych dziewczyn, ale uroda to nie wszystko. Kiedyś zaczynałam straciłam dużo sesji, bo nie miałam jeszcze ukształtowanej osobowości. Byłam bardzo nieśmiała. Z czasem nauczyłam się być bardziej otwarta, łatwiej wyrażać swoje myśli. Według mnie modeling to gra aktorska. Trzeba wczuć się w każdą sesję i wcielić na kilka godzin w kogoś innego. Na początku miałam z tym duży problem.

-A jak jest teraz?

Teraz mogę powiedzieć, że jestem już modelką. Sukces można jedynie osiągnąć, mając duże doświadczenie. Wypiękniałam, jeśli można to tak określić, w trasie.Mam wrażenie, że te 3 lata to była długa droga.

-Skąd pomysł studiowania architektury wnętrz?

Architektura zawsze była moim marzeniem i szczerze mówiąc to właśnie modeling uświadomił mi, że właśnie to chcę robić. Myślę, że nigdy nie miałabym możliwości zobaczenia tak wielu wspaniałych miejsc, jak w swojej pracy. Sesje zdjęciowe często odbywają się w miejscach, gdzie normalny turysta nie ma prawa wstępu: w prywatnych apartamentach, zamkach, pałacach. Są to wnętrza, które chłonie się jednym spojrzeniem. Niewyobrażalny luksus i przepych. Mówię o tym dlatego, że dla mnie jako dla przyszłego architekta jest to bardzo ważne.

-Czy w modelingu można nauczyć się zamiłowania do piękna?

Modeling to nieustanne obcowanie ze sztuką.

-Ze sztuka?

Tak, dla mnie moda to też sztuka. Wszystkie plenery, w których pozujemy, są dla mnie ogromną inspiracją. Projektując wielokrotnie wracam do motywów, które spotkałam podczas swojej pracy.

 

 

-Jakbyś postąpiła, gdyby teraz jakaś firma architektoniczna zaproponował ci staż?

Miałam taką możliwość. Dosłownie miesiąc temu dostałam propozycję pracy w jednym z lepszych biur architektonicznych w Tokio. Jednak nie zdecydowałam się. Być może brakowało mi odwagi. Myślę jednak, że byłoby to przerwanie ścieżki, którą chciałabym podążać.

-Jaka jest ta ścieżka?

Na pewno nie chciałabym przerwać modelingu. Przede wszystkim muszę skończyć studia, dyplom chciałabym zrobić za granicą. A potem chciałabym dostać się na staż, ale jak będę wiedziała coś więcej niż po 1 roku studiów.

 

-Jesteś niepewna swojej wiedzy czy możliwości?

Tamta propozycja stażu to jeszcze nie był ten moment. Mam dobrą intuicję i już wielokrotnie jej zawierzyłam. Decydując się na tę pracę, musiałabym przerwać studia i przenieść się do Tokio. Musisz wiedzieć, że w Japonii pracuje się 20 godzin na dobę. W mojej branży bywa nawet gorzej. A o Japonii wiem dużo, bo spędziłam tam mnóstwo czasu.

Przekonałam się, jak wygląda tam praca. Fascynujące jest to, że wszyscy Japończycy wierzą, że budują lepsza przyszłość. Na pierwszym miejscu jest praca, a potem cała reszta.

-Gdybyś mogła coś zmienić, patrząc z perspektywy czasu, co by to było?

Zawsze byłam bardzo skupiona na nauce i wielokrotnie odmawiałam wyjazdów ze względu na szkołę. Teraz uważam, że można było postąpić inaczej. Już w gimnazjum miałam jakiś potencjał, jeśli chodzi o bycie modelką Kilka razy złapali mnie na ulicy tzw. skauterzy, szukający ciekawych dziewczyn. Ale wtedy jeszcze o tym nie myślałam. Wiedziałam, że rodzice na pewno się na to nie zgodzą, a i dla mnie było to coś zupełnie nieznanego. Tak naprawdę teraz jestem troszkę? za stara. W tej chwili jest już bardzo mała szansa, że jeszcze coś się większego wydarzy. W wieku 18 lat modelka musi mieć jakieś sukcesy za sobą, a ja wtedy zaczynałam. Dokładnie tydzień przed moimi 18 urodzinami poszłam na pierwszy casting i wygrałam.

-Czy każda modelka marzy, żeby iść kiedyś po wybiegu na pokazie u Diora czy Louisa Vuittona?

Szczerze? Kiedyś się do tego nie przyznawałam. Wydawało mi się, że realizuję się przez podróże, uczenie się języków. Teraz wiem, ze jak się coś robi, chciałoby się w tej dziedzinie osiągnąć jak najwięcej.

-Co by to było w twoim przypadku?

Moim największym sukcesem było dostanie się do jednej z najlepszych agencji modelek na świecie, będąc jeszcze zupełnym laikiem. Po obejrzeniu zdjęć zrobionych wyłącznie polaroidem, agencja zdecydowały się mnie zatrudnić. Jest to dużą rzadkością, szczególnie na rynkach zachodnich.

-Kiedy wracasz na stałe do Polski?

Planuję w październiku, chcę wrócić na studia po urlopie dziekańskim. Przerwanie studiów było odważną decyzją. Wszyscy byli zdziwieni, bo skończyłam 1 rok jako najlepsza studentka na roku. Ale nie zamieniłabym ostatnich 3 lat na nic innego. Czuję, że realizuję swój plan i jestem szczęśliwa.

 

[wywiad ilustrują prywatne zdjęcia Jagody, pochodzące z jej bloga .].

Lidia Prus pod Bramą Brandenburską,

czyli o tym jak modelka marzy o  p r z e g r a n i u   castingu…

“[…] bylam na fashion weeku w Berlinie jakies 10 dni, pózniej zalapalam tam lookbooka :P . Zycia prywatnego i samego miasta raczej nie mialam czasu poznawac, strasznie napiety rozklad dnia. Poza tym wszedzie bylam wozona autkiem, niby taki luksus, ale w sumie bylo przez to duzo czekania (a czekanie jest najbardziej meczace :P) . Jak juz o luksusach mowa to hotel mialam pieciogwiazdkowy (o matko jak ja sie wyplace za to?!) . […]. Jako ze czasu malo to ani nie pozwiedzalam (tyle, co przez szybe samochodu), ani nie poszalalam w sklepach (no raz mi sie udalo wyrwac :P); o imprezach nie wspominajac, bo do hotelu wracalam padnieta.

Co najbardziej sie wrylo w pamiec? Jeden pokaz na cholernie wysokich butach. Juz na castingu byl totalny koszmar; laski sie wywracaly, jedna nawet skrecila kostke. Wiec gdzies w duchu modlilam sie, zeby nie dostac tego pokazu. Niestety modlitwy najwyrazniej nie wystarczyly, bo kilka dni pózniej przeszlam sie w tych nieszczesnych butach po wybiegu :P. Na szczescie bez zadnej wpadki.”

“Zdjecia: te przeklete buty plus ja w sukience z tego pokazu […]”