Wpisy z wrzesień, 2008

Katarzyna Zarzeczna w Atenach

[…] bylam 5 tygodni w Grecji,dlaczego tam???? w sumie to nie wiem,jakos tak wyszło.Jeżeli chodzi o zycie w Atenach to na pewno bylo bardzo goraco. I castingi,praca w upale to standard (dobrze ze byla klima w hotelu) chociaz raz, jeden jedyny raz, spotkala mnie burza […]Co do castingow to bywalo róznie, raz bylo ich mniej raz wiecej, ale zawsze bylo goraco … czasami ciezko bylo znalezc miejsce ale zawsze Grecy badz Greczynki nam pomagali i w miare mozliwosci tlumaczyli jak dojsc itd. Raz mialam nawet taka sytuacje, ze znalazlam wszystko: ulice, brame… Byl to blok i tak chodzilam od parteru do chyba 4 pietra, szukajac po napisach na drzwiach nazwiska fotografa ale nie znalazlam… w koncu zapukalam do jednych drzwi, potem drugich i po chwili otworzyla mi jaks babulenka w koszuli nocnej (bylo poludnie), ktora w ogole nie mowila po angielsku i jak wywnioskowalam obudzilam ja, bo wlasnie spala… byla bardzo mila, powiedzialam jej tylko nazwe studia,wiecej nie zrozumiala;-) i zaprowadzia mnie na miejsce castingu. Takze jesli chodzi o mieszkancow to naprawde slusyli pomoca w kazdej sytuacji.Mieszkalam w hotelu Nicola wraz z innymi modelkami i musze przyznac, ze panowala tam dosc mila atmosfera, zarowno jesli chodzi o obsluge jak i o dziewczeta (przynajmniej ja odnioslam takie wrazenie), łaczyly nas oprocz castingow wspolne wyjscia na plaze, miasto, imprezy, gdzie czesto spotykalysmy sie w wiekszym gronie i milo spedzalysmy czas,nie odczuwalo sie jakiejs takiej konkurencji, rywalizacji… raczej wszyscy utrzymywali pozytywne relacje.Na poczatku nie znalam zadnej Polki wiec musialam sie integrowac z innymi nacjami […]… dziewczyna z ktora zamieszkalam - Brazylijka - pomogla mi jesli chodzi o nowe otoczenie… wytlumaczyla mniej wiecej jak to wszystko wyglada itd.Jeszcze jedno co do castingow, czesto musialysmy czekac dlugo na autobusy, bo zdazalo sie ze strajkowaly… bywalo tez tak, ale rzadko, ;p ze jezdzilysmy na gape… bo np. zapomnialysmy biletu albo sie skonczyl i nie oplacalo sie kupowac na jeden dzien…a kanarzy jak lapali modelki to i tak je puszczali bez zadznych konsekwencji…Na ulicach slyszalo sie tez Polakow,nawet byla jedna taka dzielnica polska,na ktorej mieszkali sami Polacy i byl tam polski sklep…ale wszystko 2 razy drozsze…a poza tym znalazlysmy go juz pod koniec pobytu i w dodatku byl daleko.Acha… zapomnialabym o agencji… bylam w […] i jesli chodzi o osoby tam pracujace to byli oni niezwykle sympatyczni i smieszni, a szczegolnie moja bookerka […]. Okazala sie taka mila osobka i w ogole dzwonila kilka razy dziennie i pytala sie co tam slychac, jak sie czuje itd… gorzej bylo jesli dzwonila w celu przekazania informacji o ekstra castingu,na ktory musialam isc…. no ale i z tym trzeba bylo sie pogodzic i przyjac to z usmiechem […] Naprawde bardzo mi sie podobalo….nawet do upalu mozna bylo sie troche  przyzwyczaic.Mialysmy wolne weekendy ,wiec był czas na zwiedzanie, plazowanie itd., no chyba ze ktos pracowal albo mial testy… (chociaz czasami po ciezkim tygodniu to i na to nie mialam zbytnio ochoty). Milo spedzalysmy czas, bo dojechala do mojej agencji Ewelina,pozniej tez Joanka […] one do innej co prawda agencji ale trzymalysmy sie razem i w zasadzie zawsze bylo wesolo…mysle ze w duzym stopniu do tego ze mam mile wspomnienia z Aten przyczynily sie wasnie one,naprawde sa tak pozytywnie zakrecone ze zal bylo mi wjezdzac… i zostalabym tam nawet dluzej wlasnie dla nich, bo fajnie sie razem bawilysmy.

ELWIRA: 32 stopnie w Izraelu

Trafił mi się w tym roku Izrael.6 cudownych tygodni w kraju ziemi świętej państwa żydowskiego i muzułmańskiego zarazem, bajecznego i niebezpiecznego, nowoczesnego i tak antycznego jak tylko można sobie to wyobrazić.Sam Tel Aviv - Jaffa nie jest dużym miastem, za to brudnym i zatłoczonym. Mam to szczęście mieszkać w centrum miasta 5 min od pięknej, piaszczystej plaży, więc problem nudy po castingach sam się rozwiązuje:) […]. Język angielski? Wszyscy ! Od dzieci do starszych roczników - bezproblemowo;) . Bardzo dużo imigrantów z Rosji, Ukrainy i żartów o polskich babciach:D. Między castingami ( których za dużo nie ma, a jak sA to dziewczyny są dowożone autami z agencyjnymi”driverami” ) jak już wspomniałam - wypady na plaże, bo o shoppingu lepiej zapomnieć - nic ciekawego, a jak już coś się znajdzie to o niebotycznej cenie! Za to mrożona kawę mają cudowną!!Jest dużo do zwiedzania, niesamowitych przeżyć dostarczyła mi podróż do Masady i Morza Martwego! Foldery reklamowe nie kłamią - naprawdę można bez problemu czytać w morzu gazetę bez najmniejszych przeszkód!Oczywiście jak tu nie podążyć śladami Zbawiciela będąc już w Izraelu? Nazaret, Tbagha oraz miejsce chrztu Jezusa są to punkty bezsprzecznie obowiązkowe! Miałam ten pech, że pilot mojej wycieczki mówił wyłącznie po hiszpańsku, no ale co widziałam to moje:] o Jerozolimie nie będę nawet wspominać - dorzucę poźniej kilka fotek, trudno jest opisać w słowach urok i magię miasta Dawida - to trzeba zobaczyć!Co do życia codziennego wszystko było by pięknie gdyby przez 6 tygodnie choć raz zmieniła się pogoda - codziennie od kiedy przyjechałam 32 stopnie;/ baaaardzo monotonie! Ludzi można tu spotkać z niemal całego świata - i z branży “modelkowej” jak  i z każej innej - niesamowite! Trzeba pochwalić Izraelczyków za ich kuchnię - miałam przyjemność być na prawdziwej kolacji szabasowej - mama mojego znajomego przyrządziła iście piekielnie ostra rybę! Uhh nie zapomnę jej do końca życia ( ryby!!:P ) również hummus jest tu bardzo popularny - tak do końca nawet nie wiem z czego jest zrobiony ten tajemniczy sos ale dodawany jest dosłownie do wszystkiego i hmmm tak, nie ma się go nigdy dosyć;)Imprezową stronę miasta poznałam dosyć póżno - może tydzień temu - od kiedy zapoznałam się z mieszkańcami Tel Avivu, którzy nie mają nic wspólnego z agencją i agencyjnymi imprezami( sztywnymi pokazówkami, jednym słowem ),  jak się wie z kim wyjść i w który dzień, każdy znajdzie coś dla siebie, od r&b, przez salsę na trance kończąc:) do wyboru do koloru jednym słowem! Ah i uwaga! Izraelczycy uwielbiają plotkować! Tam to prawie jak dyscyplina olimpijska, ludzie prześcigują się z przekazywaniem newsów, sport narodowy i tyle:)[dzięki za zdjęcia!!!]

Ania Lipiec z Azji - tom 1 - Korea

[…] Mam sentyment do tego wyjazdu, bo byl on moja pierwsza wyprawa modelingowa i tez wtedy poznalam milosc mojego zycia, ale agencja nie podobala mi sie.[…] Platnosci sa prawie wszedzie takie same, mialam okazje byc w Korei dwa razy i wypytywalam wiele modeli z innych agencji, sa drobne roznice […] niezaleznie od rodzaju pracy, czy jest to reklamowka, czy katalog placone jest zgodnie z procedura “half day” i “full day’.Jednakze moje pierwsze zdjecia do ksiazki, a Korea robi naprawde dobre zdjecia powstaly wlasnie tam. Mam dwa zdjecia w mojej ksiazce, ktore pracuja na mnie do tej pory. Z biegiem czasu nabywa sie mnostwo zdjec z wielu roznych miejsc, lepszych - bo pojawia sie umiejetnosc pozowania, wyrazania emocji, harmonii miedzy jezykiem ciala a ekspresja twarzy. Tak wiec nie ma potrzeby wkladania do książki 4 zdjec z jednego edytorialu - moze jedno albo nawet zadnego, jesli ma sie z czego wybierac.Ale gdy jest to pierwsza podroz i ma sie w portofolio jedynie testy, wowczas mozna zbudowac swoja ksiazke od A do Z. Korea po tym wzgledem jest wedlug mnie odpowiednim miejscem.Klienci, huumm oni pozostawiaja wiele do zyczenia=) hahahha.Nie lubia placic ale duzo wymagaja. W pracy jest tryb: szybko, perfekcyjnie i bez dluzszych odpoczynkow. Licza sie pieniadze; jak wszedzie, ale tam odczulam, ze moje sily sa naduzywane.Castingi przeciagaja sie do poznych godzin nocnych, a zawsze tez musisz byc gotowa/wy na to, ze zadzwonia do Ciebie; bo nagle klient zadzownil i chce zrobic casting.Tak naprawde musisz zawsze byc dostępna/y dla agencji, dobrze jest miec swoj wlasny telefon komorkowy. Te na karte ktore uzywamy w Polsce nie dzialaja bo maja tam inny system bez kartowy. Ale niektore agencje maja telefony komorkowe ktore wypozyczaja modelom,Jest to duzym ulatwieniem bo nie musisz siedziec caly czas w domu i oczekiwac na telefon od agencji a swobodnie sie poruszac.Korea jest czystym miejscem, mozna znalezc tu wszystko.Generalnie jest drogo, przede wszytskim warzywa i owoce.Wiele razy moje kieszonkowe mi na nie nie wystarczalo.[…]Seul jest małą stolica, wszystko jest tutaj jakby na sobie, uliczki małe a w lecie jest upiornie duszno i gorąco. Seul jest tez bardzo zanieczyszczony atmosferycznie.Większosc agencji mieści sie w Sinsa-dong - jest to dzielnica Seulu. Tam tez wiekszość modeli sie spotyka i wspólnie spędza czas. Jeśli chodzi o imprezy to jest tu jeden klub (Over Drive, ale zostala chyba zmieniona nazwa - tylko nie pamiętam na jaka) .Tutaj wieczorami siedzi sie gra w pilkarzyki, bilard, tanczy, pije, rozmawia z przyjaciółmi, coś na zasadzie pub-club.Jest tez słynny Spy, gdzie modele dostają darmowe drinki.Szczerze mowiac nie lubie tego typu imprez, ale jeśli ktoś tak, to drzwi do balowania sa otwarte w Korei.Polecam zwiedzic aglomeracje krolewska, mieści sie naprzeciwko ambasady polskiej, latwo mozna ją znaleźć. Metro w Korei nie jest skomplikowane, mozna sie z latwoscia nim poruszac. Zakupy, jesli ktos lubi zakupy…Zazwyczaj modele udaja sie do tych stacji metra: Bus-terminal, Meung-dong, i jeszcze jedno miejsce, o ktorym nie moge sobie teraz prypomniec - hhahha, moze pozniej….