Katarzyna Zarzeczna w Atenach
[…] bylam 5 tygodni w Grecji,dlaczego tam???? w sumie to nie wiem,jakos tak wyszło.
Jeżeli chodzi o zycie w Atenach to na pewno bylo bardzo goraco. I castingi,praca w upale to standard (dobrze ze byla klima w hotelu) chociaz raz, jeden jedyny raz, spotkala mnie burza […]Co do castingow to bywalo róznie, raz bylo ich mniej raz wiecej, ale zawsze bylo goraco … czasami ciezko bylo znalezc miejsce ale zawsze Grecy badz Greczynki nam pomagali i w miare mozliwosci tlumaczyli jak dojsc itd. Raz mialam nawet taka sytuacje, ze znalazlam wszystko: ulice, brame… Byl to blok i tak chodzilam od parteru do chyba 4 pietra, szukajac po napisach na drzwiach nazwiska fotografa ale nie znalazlam… w koncu zapukalam do jednych drzwi, potem drugich i po chwili otworzyla mi jaks babulenka w koszuli nocnej (bylo poludnie), ktora w ogole nie mowila po angielsku i jak wywnioskowalam obudzilam ja, bo wlasnie spala… byla bardzo mila, powiedzialam jej tylko nazwe studia,wiecej nie zrozumiala;-) i zaprowadzia mnie na miejsce castingu. Takze jesli chodzi o mieszkancow to naprawde slusyli pomoca w kazdej sytuacji.Mieszkalam w hotelu Nicola wraz z innymi modelkami i musze przyznac, ze panowala tam dosc mila atmosfera, zarowno jesli chodzi o obsluge jak i o dziewczeta (przynajmniej ja odnioslam takie wrazenie), łaczyly nas oprocz castingow wspolne wyjscia na plaze, miasto, imprezy, gdzie czesto spotykalysmy sie w wiekszym gronie i milo spedzalysmy czas,nie odczuwalo sie jakiejs takiej konkurencji, rywalizacji… raczej wszyscy utrzymywali pozytywne relacje.
Na poczatku nie znalam zadnej Polki wiec musialam sie integrowac z innymi nacjami […]… dziewczyna z ktora zamieszkalam - Brazylijka - pomogla mi jesli chodzi o nowe otoczenie… wytlumaczyla mniej wiecej jak to wszystko wyglada itd.Jeszcze jedno co do castingow, czesto musialysmy czekac dlugo na autobusy, bo zdazalo sie ze strajkowaly… bywalo tez tak, ale rzadko, ;p ze jezdzilysmy na gape… bo np. zapomnialysmy biletu albo sie skonczyl i nie oplacalo sie kupowac na jeden dzien…a kanarzy jak lapali modelki to i tak je puszczali bez zadznych konsekwencji…
Na ulicach slyszalo sie tez Polakow,nawet byla jedna taka dzielnica polska,na ktorej mieszkali sami Polacy i byl tam polski sklep…ale wszystko 2 razy drozsze…a poza tym znalazlysmy go juz pod koniec pobytu i w dodatku byl daleko.Acha… zapomnialabym o agencji… bylam w […] i jesli chodzi o osoby tam pracujace to byli oni niezwykle sympatyczni i smieszni, a szczegolnie moja bookerka […]. Okazala sie taka mila osobka i w ogole dzwonila kilka razy dziennie i pytala sie co tam slychac, jak sie czuje itd… gorzej bylo jesli dzwonila w celu przekazania informacji o ekstra castingu,na ktory musialam isc…. no ale i z tym trzeba bylo sie pogodzic i przyjac to z usmiechem […] Naprawde bardzo mi sie podobalo….nawet do upalu mozna bylo sie troche przyzwyczaic.

Mialysmy wolne weekendy ,wiec był czas na zwiedzanie, plazowanie itd., no chyba ze ktos pracowal albo mial testy… (chociaz czasami po ciezkim tygodniu to i na to nie mialam zbytnio ochoty). Milo spedzalysmy czas, bo dojechala do mojej agencji Ewelina,pozniej tez Joanka […] one do innej co prawda agencji ale trzymalysmy sie razem i w zasadzie zawsze bylo wesolo…mysle ze w duzym stopniu do tego ze mam mile wspomnienia z Aten przyczynily sie wasnie one,naprawde sa tak pozytywnie zakrecone ze zal bylo mi wjezdzac… i zostalabym tam nawet dluzej wlasnie dla nich, bo fajnie sie razem bawilysmy.

Komentarze (1)









