Wpisy z październik, 2008

od Dominiki z Południowej Afryki

Miesiąc temu wróciłam z Cape Town. Razem z Olą Wilgą byłyśmy tam 6 tygodni.

Wystarczyło, że tylko wylądowałyśmy w Afryce, a już zaczęły się przeboje Już podróż z lotniska do mieszkania pokazała nam jak wygląda prawdziwe życie na Czarnym Kontynencie.

Powalająca różnica w poziomie życia: jakieś 15 minut samochodem dzieli nowoczesne centrum miasta od brudnych slumsów. Ludzie mieszkają w niewyobrażalnie trudnych warunkach. Pomimo tego, że gdzieś tam wyobrażałyśmy sobie jak może wyglądać to życie, byłyśmy w szoku. Mieszkałyśmy w bardzo fajnym mieszkaniu, razem z Brazylijką, Glaucie. Miła dziewczyna, choć cały czas śpiewała … Żeby wejść do domu, należało dwukrotnie zadzwonić domofonem, a wszystko to było otoczone wysokim murem z kolcami, w oknach kraty a dodatkowo wszystko to pod napięciem (nie wiem jaka siła rażenia, nie sprawdzałyśmy )Z okna miałyśmy widok na ocean i budowę stadionu na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2010.

Pierwsze samodzielne wyjście do sklepu o mały włos nie skończyło się fiaskiem… Na widok czarnych zaczepiających(„grzecznie” proszących o wsparcie materialne, czy też papieroska) Bogu ducha winnych białych, a szczególnie dwie białe i młode dziewczyny, prawie narobiłyśmy w gacie :D Później z czasem nauczyłyśmy się ignorować te zaczepki i pod koniec wyjazdu byłyśmy z nimi „za pan brat”.

Nasze modelkowanie w Cape Town rozpoczeło się Fashion Weekiem. Gwiazdą tygodnia była Jourdan Dunn, określona przez włoskiego Vogue mianem „Black Issue”. Poznałyśmy tam jedną Polkę, Anetę (jedyną! obecnie mieszka w Johanesburgu). Fantastyczni ludzie, świetna atmosfera. Zdarzało się nam występować w telewizji, udzielać wywiadów, bo w końcu byłyśmy tam ‘trochę’ egzotyczne: modelki z dalekiego kraju… Czasami ludzie w sklepie, na ulicy zaczepiali i mówili, że widzieli nas w telewizji. Mile uczucie

 

Co do życia prywatnego: jeśli nie ma się tam znajomych albo własnego samochodu (notabene, jest tam ruch lewostronny) życie prywatne może być ubogie. Wieczorem, a raczej po 19, same nie wychodziłyśmy z domu, nawet do sklepu oddalonego 3 minuty od mieszkania. Dopiero, gdy poznałyśmy Williama(również model) zaczęłyśmy chodzić na imprezy. Ogólnie duża część modelek i modeli była z Brazylii…Pod koniec naszego wyjazdu do Cape Town przyjechała Polka, […]. W klubie Ftv poznałyśmy Eduardo Ferreirę, piłkarza Ajaxu Cape Town(później jeszcze innych kolegów z zespołu Eduarda) oraz Quentin’a Chong, dwukrotnego mistrza świata w Muay Thai oraz aktora.

W ramach odpoczynku chodziłyśmy nad ocean czy też na zakupy do sklepu z afrykańskimi pamiątkami (wyprzedaże były niezwykle kuszące… :D)

Aga Szajerka in NY

W Nowym Jorku jestem od miesiaca ale wydaje mi sie jakbym byla tu juz od zawsze. Wynika to moze z tego wzgledu, ze niewiele osob jest rodowitymi nowojorczykami. Tak wiec nawet kazdy przyjezdny moze sie tu poczuc jakw domu. Ludzie sa tacy otwarci i przyjaznie nastawieni, choc zdarzaja sie tez uliczni wariaci;).Musze tez dodac ze prawie kazdy kto zagaduje na ulicy twierdzi ze jest albo rezyserem albo fotografem:) Tak wiec dobra rada, w kazdym zdaniu mozesz doszukac sie zaledwie okolo 30% prawdy :P Model apartment,olala :) duzo sie dzieje, 6 dziewczyn, jeden pokoj + 2 boxy:) czyli pokoje z przerwa miedzy sciana a sufitem! Ach i jeszcze myszki!!!! :) A w tym wszystkim ja z moja paleta i farbkami. I musze przyznac, ze jest mi strasznie ciezko sie skoncentrowac w takich warunkach. Tak wiec kiedy tylko mam czas i pogoda dopisze jade albo do central parku albo do muzeum.Warto rowniez zwiedzic manhattan na pieszo. Zawsze mozna znalezc jakies ciekawe miejsce. Ja, maniaczka lumpeksow i antykwariatow:) najczesciej bywam na east village. Raj na ziemi :)