Nowy Jork i Londyn z perspektywy modelki - porównanie (okiem i piórem Jagody)


Kiedy modelka wybiera miejsce, w którym ma zamiar rozwijać swoje skrzydła, nieustannie zadaje sobie pytania: czy trafi na właściwy dla siebie rynek, czy podoła nowemu otoczeniu, a w końcu czy pojawi się w odpowiednim czasie w danym miejscu.. Moim zadaniem było porównać dwie światowe stolice mody: Londyn i Nowy Jork aby ułatwić choć trochę wybór.

 

Dziś często mówi się że Londyn staje się nowym Nowym Jorkiem, ale usłyszeć można także opinie o tym, iż Nowy Jork przyjmuje coraz więcej cech z odległych wysp brytyjskich? Według mnie choć Londyn powoli dogania Nowy Jork w każdej dziedzinie (bezsprzecznie oba miasta stanowią finansowe, kulturalne i kulinarne stolice świata), to jednak utarta w XX wieku, dominująca pozycja Nowego Jorku, wciąż nie pozwala brytyjskim wyspiarzom na spokojny triumfalny sen. Dla mnie zdecydownie Nowy Jork spełnia amerykański sen w 100%, a biorąc pod uwagę pracę jako modelki-gdy zacznie się tam pracować, przestać już bardzo trudno..:)

 

Oczywiste jest iż modelki pochodzące z Europy, przy wyborze: NY a Londyn, zapewne zdecydują się na pierwsze miasto. Chciałabym powiedzieć iż nam, europejkom, o wiele latwiej przychodzi aklimatyzacja na wyspach brytyjskich, ale niestety, biorąc pod uwagę słowa usłyszane od innych modelek, w USA szybciej wkręcić się w „modelingowanie“.  Jednakże jest to modeling zdecydowanie mniej „zaangażowany“ niż ten jaki ma miejsce w Europie. Już tłumaczę dlaczego. Po pierwsze codzienne castingi są skoncentrowane na Manhattanie, w obrębie centrum miasta, a metro umozliwia niesamowicie szybką komunikację. W przypadku Londynu, gdzie metro łączy się z koleją nadziemną i koleją kursującą na peryferiach miasta, gdzie też są castingi, dla dziewczyn zaczynających, tudzież niedoświadczonych może nieść to swojego rodzaju uniedogodnienie i sprawiać w pierwszych dniach niemale trudności, jednakże dwać im ogromny bagaż doświadczeń na przyszłość. Po drugie w Londynie po dwóch tygodniach można poznać większość klientów, zajmujących się bookowaniem dziewczyn do głównych brytyjskich magazynów, podczas gdy w NY, po dwóch tygodniach poznani edytorzy, fotograficy,  to igły w stogu siana.. Po trzecie. W Londynie pracując można skupić się na karierze modelingowej gdyż agencje podchodzą indywidualnie do modelek, w NY naprawdę ciężko stać się kimś ważnym dla agencji, wśród tysiąca dziewczyn próbujących sił na rynku mody.

 

 

A teraz czas na konkrety. Wielokrotnie słyszałam pytanie: na jak długi okres czasu trzeba wyjechać i jak długo trzeba być aby zacząć pracować.

Agencje Londyńskie zazwyczaj starają się aby dziewczyna zaczynająca pracę jako modelka przyjechała na minimum miesiąc. Jest to wystarczający czas aby zarówno poznać klientów, zrobić nowe zdjęcia, wzbogacające książkę i wreszcie aby zacząć pracować. Po tym okresie, jeżeli modelka nie zacznie pracować może zdecydować się na pozostanie i dalsze próby, albo wyjechać.. Zazwyczaj 70% modelek przedłuża wyjazd gdyż pracy, nawet jeśli nie stricte Fashion, to komercyjnej, na Wyspach jest niemało.. W przypadku modelek już z jakimś stażem, agencje zgadzają się na 2-3 tygodniowe pobyty a nawet i krótsze:)

 

Do Nowego Jorku wyjechać jest zdecydowanie trudniej. Po pierwsze wiza. Niby błahostka a jednak. Nie będę wnikać w cały proces wizowy ale trochę trzeba się nabiegać. Szczególnie jeśli nie jest się z Warszawy tudzież Krakowa, gdzie mieszczą się Ambasady USA. Wize turystyczną dostać nie jest trudno jednak wizy pracowniczej mozemy nie ujrzec nigdy… Jest to proces dlugi, żmudny i często spędzający sen z powiek.. Listy rekomendacyjne od minimum 15-20 klientów, fotografów, make-upistów, stylistów z ktorymi pracowało się nie tylko w Europie ale i na świecie, minimum 60 zdjęć z edytoriali, plus pisma prawnicze, no i jakieś 3000$..dla startującej modelki jedynie wiza turystyczna jest szansą na prace. Jednak jeżeli marzy się o Fashion Weeku i wybiegach bez wizy pracowniczej legalnie ani rusz! A ile warto być w Stanach? Jak długo się da..;P

 

Jeżeli mowa o warunkach mieszkaniowych, zarówno w Londynie jak i NY, agencja zapewnia modelce mieszkanie. Oczywistym jest to iż mieszka się z innymi dziewczynami. Chyba każda modelka przywykła do „małych kolonii“;)

W Londynie pokoje dzieli się zazwyczaj z niewielką ilością modelek, a nawet i tylko z jedną, jednak w USA często pobudce towrzyszy akompaniament 4,5,6 dziewczyn..

Niemniej jedno należy podkreslić: różnice w rozmiarze i standardzie mieszkania. W Londynie zaniedbane i dość zniszczone mieszkania mają po max 25metrów2, w USA w pełni wyposażone w elektryczne odogodnieniania, nowe apartamenty zajmują niemniej niż 100metrów2 ..:)  Z mojego doświadczenia jedno mogę zasugerować dziewczynom, ktore wyjeżdzają na modelingowanie: postarajcie się w Londynie same znaleźć lokum jesli wiecie juz, ze zaczynacie pracowac-choc wykladacie pieniadze z własnej kieszeni, bedzie o wiele taniej, a agencja napewno doceni (zdecydowanie woli się modelki same dbające o swoje zakwaterowanie bo można polegac na ich samodzielności). W NY samemu raczej ciezko jest znalezc cos tanszego niz agencyjne mieszkanie, więc poczatkowo odradzam takowych poszukiwań;)

 

Przechodzac do kwestii książki.  Londyn: zdjęcia komercyjne (+fashion). Nowy Jork: fashion (+komercja). Tak podsumowuję po krótce oba rynki. Oczywiście podczas fashion weeku wszędzie bardziej liczą się zdjęcia z edytoriali jednak w Londynie widać dominację zdjęć, które pokazują bardziej komercyjne odsłony dziewczyn (dzięki którym modelka ma szansę zdobyć pracę w reklamie szamponu, balsamu, maskary), a w Nowym Jorku bardziej docenia się czarnobiałe zdjęcia ukazujące ciut więcej wnętrza, osobowości modelki. Naturalny urok mile widziany co stanowi przeciwieństwo londyńskiego perfect photoshopowego wizerunku. Ale jedno podkreślę: wszystko zależy od agencji i od dziewczyny. Nie zawsze wybory agencji dotyczące zawartości książki uważałam za słuszne, jednak bez wiedzy o rynku należy w 100% ufać agencji -inaczej zero szans na jakąkolwiek pracę..

 

Castingi: W Londynie trzeba się trochę naszukać aby znaleźć miejsce spotkania. Kody przypisane do każdej ulicy należy uważnie śledzić aby nie trafić na ulicę o takiej samej nazwie znajdującej się na drugim końcu miasta. Natomiast ulice na Manhattanie tworzą kratę - z północy na południe ciągną się aleje, ze wschodu na zachód przecinają je ulice. Nie sposób zabłądzić. I dobrze, bo aby zrozumieć to wielobarwne miasto, trzeba przemierzyć je na własnych nogach. A rada na castingi..hmm.. Coraz częściej można usłyszeć porównanie, że Nowy Jork jest jak staromodny Woody Allen w nieśmiertelnym sweterku w serek, natomiast Londyn to wibrująca energią i pomysłami młodziutka Lily Allen..I chyba cos w tym jest..W Londynie liczy sie styl, wariacja-trzeba jakoś wyróżnić się na castingu. Może to będzie zwariowany kapelusz, a moze zielona kurtka w truskawki, niemniej bezwzględu na to jak inni bedą się patrzeć na Ciebie, warto być sobą i wyrażać to w ubiorze, stylu zachowania. NY jest bardziej zachowawczy- wszechobecna czerń, szarość, prostota, klasa, a nawet szyk z ukrytym vintage’owym smaczkiem w postaci jakiegoś elementu ubioru, z wyraźną metką od „wielkiego“ projektanta- mile widziana:) Aby nie przerazić dziewczyn zaczynających przygodę z modelingiem: kieszonkowe, które agencja w USA co tydzien wręcza modelce (oczywiście licząc na spłatę długu w momencie rozpoczęcia pracy) spokojnie starczy wam na coś markowego, bo co najważniejsze: Nowy Jork to miasto, w którym życie jest o wiele tańsze niż w niebotycznie drogim Londynie, a na markowy detal jest tam o wiele tańszy i pozwolić może sobie na niego może każdy obywatel.

 

Co jeszcze mogę dodać. W Londynie trzeba przywyknąć do ruchu drogowego w zupełnie przeciwnym kierunku i.. do malej aktywności życia nocnego. W Nowym Jorku imprezy po calym dniu castingowania to coś oczywistego i jakże strasznego dla niedoświadczonych młodziutkich modelek. W NY grono „promotorów“ stara się, aby dostać numery telefonów nowo przybyłych dziewczyn, a potem już tylko chwila i codzienny sms: „How are? Today we have dinner-party. Join us“ staje się chlebem powszednim. Należy byc jednak bardzo ostrożnym, gdyż agencje nie popierają owej działalności „promowania modelek na imprezach“ i mogą niechętnie przyglądać się tak postępującym dziewczętom.

Co jeszcze…Nowy Jork to nie tylko aglomeracja, to idea, niepowtarzalny tygiel, to radiolatarnia dla całej reszty świata, to miejsce, które ma wielką osobowość, w którym każdy może czuć się nowojorczykiem. W Londynie ciężko się zaasymilować.

“Legenda Nowego Jorku oczarowuje nawet tych, którzy nigdy w nim nie byli”-dla mnie niemożliwy jest całościowy opis nowojorskiego klimatu. Nowojorczycy są tak różni - mówią mnóstwem języków, pochodzą ze wszystkich możliwych regionów Stanów Zjednoczonych i z niezliczonych krajów świata. Biali, czarni, brązowi, żółci i czerwoni. A jednak mają ze sobą więcej wspólnego niż mieszkańcy któregokolwiek innego wielkiego miasta na świecie. Dziwnie się składa, ale Nowy Jork to miejsce, w którym prawie nikt z jego mieszkańców się nie urodził. Nowojorczykiem człowiek się staje, kiedy się tutaj osiedla. Nie bez powodu jest nazywany stolicą Świata- jest on puzzlami, które układają Narody Świata.

Ulice NY wypełnia energia, która sprawia, że nagle wszystko wydaje się możliwe. Billy Joel śpiewał kiedyś, że “Nowy Jork to stan umysłu”. Miał rację. A Londyn..coż zazwyczaj zimny, deszczowy, brudny i szary..ale angielskiego akcentu, luźnego stylu, sposobu życia i rodzinnej atmosfery na sesjach zdjęciowych-nie sposób nie polubić a nawet i pokochać!

I tyle moich opowieści, a najlepiej, jeśli ma się możliwość, wszystko samemu sprawdzić w realu:)

6 Komentarzy

  1. siloe on maj 12th, 2009

    aaaaaaaaaaa! ja sie dziwie, czemu nikt nie komentuje tak fajnej wypowiedzi?! Jednym tchem przeczytalam ja i duzo nowych rzeczych sie dowiedzialam. Swietny pomysl z porownaniem dwoch miast! Nie bylam w NY, tylko pomieszkiwalam w Londynie i mam bardzo pozytywne wrazenie, lecz mimo wszystko uwazam ten artykul za wartosciowy :) Dzieki, Jagoda!

  2. AH8 on maj 31st, 2009

    D0obra, komentarz z innej beczki ale proszę o wytłumaczenie (szefa agencji a nawet samych modelek).

    Jak wiadomo SPP jest jedna z czołowych Agencjii w Polsce - nie da się ukryć, ale czemu WASZE modelki, nawet gwiazdy, top modelki zamieszczają swoje profile na najbardziej dennych profilach modelowych??!!! Stazia też na takim portalu ma profil, po co?? SPP pracy już nie daje czy jak?? Ludzie ale to bez sens, czy to jakiś znak że SPP jest do bani (za przeproszeniem)??

  3. Ma Ma Lew on czerwiec 5th, 2009

    Hej, nie jestem szefem agencji ani modelka, ale wytłumacze.
    Czy “denne profile modelowe” masz na myśli theones2watch czy lexposure.net? Te portale, podobnie jak fashionspot, supermodels.nl, FMD - służą raczej promocji modelek i agencji w modelowym świecie niż pozyskiwaniu zleceń, i my - jako SPP - opiniujemy zamieszczanie tam profili modelek, z pewnością nie zamieszczają ich tam same.
    Niejednokrotnie zdarzyło nam się interweniować w przypadku nieautoryzowanego użycia zdjęć naszych podopiecznych w profilach innych osób aspirujących do miana “modelek”. Zgłoszono mi nawet link z profilem ze zdjęciami omawianej modelki w agencji zgoła nie modelingowej :(, powszechne są nadużycia na portalach randkowych czy społecznościowych. Z racji masowości występowania tego zjawiska, nie jesteśmy w stanie skutecznie tępić takiego naruszania praw autorskich, prosimy zgłaszać nam budzące wątpliwość linki - postaramy się wyjaśnić sytuację i doprowadzić do usunięcia bezprawnie użytych zdjęć.
    Co do interpretacji tego zjawiska - myślę, że każdy ma prawo wyciągać własne wnioski, ale dla mnie jest to forma zawoalowanego komplementu wobec NASZYCH dziewczyn - jako że ktoś sądzi, iż akurat z takim wyglądem miałby szanse zaistnieć w świecie mody.

  4. Majka on lipiec 14th, 2009

    swietny komentarz ! Ja staram sie o prace w Londynie jako modelka… mam juz doswiadczenie ale Dzieki za wskazowki:)
    Pozdrawiam

  5. johny-max on listopad 25th, 2009

    A ja sie nie zgodze…

  6. modelka on grudzień 29th, 2009

    Dostałam propozycje współpracy w Londyne od firmy EMTEX CLOTHING & TEXTILES INDUSTRY(z bemodel.com)
    Agencja zaoferowała się wszystkim zająć, jednak chcę się dowiedzieć, czy takie wyjazdy są bezpeczne i czy ta firma jest w porządku…
    Proszę o szybką odp., ponieważ wyjeżdżam 13 stycznia!

Twój komentarz