CHARAKTER MODELKI. CZ. I. „MITY I PODANIA LUDOWE O MODELINGU.“
CHARAKTER MODELKI. CZ. I. „MITY I PODANIA LUDOWE O MODELINGU.“
by Gabi K.
Było sierpniowe popołudnie. Spacerowalam po Wroclawskim rynku z moją przyjciółka i opisywałam jej wrażenie ze świeżo zdane prawo jazdy. Pamiętam, że miałam na sobie swoje ukochane pomarańczowe okulary przeciwsłoneczne, które nabyłam chcąć chociaż troche upodobnic się do Nikity; ulubionej postaci z serialu. Było słonecznie i ciepło. Nagle, nie wiem skąd pojawiła się przede mną młoda kobieta, zapytała czy może zająć mi chwilę. Nie wiedziałam o co chodzi. Ale zapamiętałam jej czapkę, szybko płynące słowa z ktorych dzisiaj wiele zapomnialam.. Jednak pamietam przesłanie..
„przyjdz do nas do agencji.. nadajesz się na modelkę.. tutaj jest nasza wizytówka.. możesz spojrzeć na stronę, że jesteśmy ok…“
Jak w kazdym zawodzie tak i w modelingu funkcjonuje wiele mitów i steretypów. Większość z nich budowanych jest przez opowieści ludzi, ktorzy o tym zawodzie albo nie wiedzą nic albo bardzo niewiele. Gdy zapyta się przeciętnego człowieka co wie o modelingu, zapewne usłyszy się z jednej strony o pozytywach tej pracy; możliwości szybkiego dorobienia się wielkich pieniedzy, oszałamiającej karierze, drogich ciuchach, obracaniu się w zacnych kręgach, błysku fleszy, wielkich bilboardach.. Ale i z drugiej.. Że dziewczyny nie grzeszą inteligencją, niewiele muszą umieć, mają łatwą pracę, są zepsute i zlecenia zyskują najczęściej poprzez łózko, nie muszą się o nic starać, praca leży na ulicy, itp., itd.
Wiele dziewczyn skuszonych takimi obiegowymi opiniami i przekonaniem, że żeby być modelką wystarczy mieć ciekawą buzie i właściwe wymiary zgłasza się do agencji… i spotyka się z rozczarowaniem. Albo w ogóle rezygnują z podpisania umowy z agencją albo, po pierwszym wyjeździe gdy wiedza „powszechna“ zderza się z rzeczywistością, żądają rozwiązania tej umowy. Słuchając czy też czytając wypowiedzi wielu młodych dziewczyn dochodzę do wniosku, że niewiele jest osób, które zadają sobie trud sprawdzenia jak wyobrażenia na temat modelingu mają się do realiów. Prawda jest taka, że mało jest rzetelnych źródel informacji, w których osoby doświadczone dzielą się swoją wiedzą z innymi. Najczęściej spotykam się z pogłębianiem mitów i stereotypów jakie krążą wśród laików, nierzadko powtarzanych przez nich tonem fachowca z dwoma doktoratami.
Pamiętam, że gdy dostałam kartkę od scoutki pomyślalam sobie, że na pewno sprawdzę co to za strona. Sama nazwa agencja juz mi przywodziła na myśl konkretne skojrzania. A jeszcze te wszystkie zasłyszane historię o tych wykorzystujacych niewinne dziewczyny szefach, fotografach. Moje wątpliwości zmalały dość znacznie, gdy poznałam bliżej szefa agencji i dotarlo do mnie, że ten człowiek chce mnie promować a nie zaciągać do łóżka.
Przyjrzyjmy się zatem temu co faktycznie stoi za tymi powtarzanymi „prawdami“ o modelingu.
-
Praca modelki to nie praca. Po pierwsze co właściwie kryje się za tym stwierdzeniem? Podejrzewam, że sam autor mogłby nie wiedzieć… Z reakcji, z którymi się spotykałam mogę wywnioskować, że chodzi o to, że praca modelki traktowana jest jako coś co jest przyjemnością samą w sobie, stanowi zajęcie relaksujące i nie wymagające żadnego wysiłku. A tym samym nawet nie powoduje zmęczenia.
To nieprawda. Po pierwsze, żeby w ogóle mieć pracę w tej branży trzeba się nieźle nachodzić – dosłownie. 8 castingów w ciągu dnia, każdy w innym zakątku modowej metropolii wymagają lekkoatletycznej kondycji. Po drugie, już na tej maratońsko wychodzonej sesji - po przebraniu sie w 50 ciuchów w ciągu 6 godzin, i zapozowaniu w każdym z nich na różne sposoby, bez przerwy na posiłek i często nawet bez czasu na toaletę nie wydaje się już żadnej modelce, że oto właśnie realizuje swoje życiowe marzenie. A do tego klient cały czas wymaga od niej świeżego spojrzenia, uroku i pozytywnej energii…
Modelki muszą oswoić się z powiedzeniem „waiting is part of my job“. Czekanie przez 8 godzin na pokaz, w tym przez 6 w pełnym makijażu i fryzurze, gdzie ani się nie zdrzemniesz, ani się nie położysz, ani nawet nie usiądziesz tak jak chcesz bo Twoje ruchy ograniczone są przez fryzurę – czy też kojarzy się to komuś z relaksem? Dodatkowo - nie można tak naprawdę opuścić terenu gdzie ma sie odbyć pokaz. A to wszystko dla tego kwadransu pokazu, tych kilkunastu minut w błysku fleszy. No jak to ? Przecież to nie może być męczące… Mit wyrósl z tego, że tylko nieliczni wiedzą co tak naprawdę dzieje się za kulisami wybiegu. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że te modelki nie przychodzą na godzinę przez imprezą, ale siedzą tam od rana. Co więcej, wiele z nich poprzedniego dnia w nocy wróciło do domu z pracy i wiedzą, że i jutro będą musialy wstać rano i wyglądać na wypoczęte i wyspane.
-
Szybki i łatwy zarobek. Czyli, że w modelingu to pieniądze tak naprawdę leżą na ulicy. Ciekawe czy jakbym powiedziała, że w środowisku managerskim pieniądze leżą na ulicy to też by to przyjęto jako prawdę objawioną? Trochę wątpię. A jednak panuje powszechne przekonanie, że bycie modelką równa się bogactwu na miare rankingu Forbes’a. To, że znane od lat i rozpoznawane modelki pokroju Gisele Bundchen, Kate Moss, Heidi Klum zarabiają w milionach dolarów nie znaczy, że jest to standard w tej pracy i każda modelka też tyle zarabia. Po pierwsze - nie ma takich zasobów pieniężnych w budżetach reklamowych na całym świecie by każda z modelek mogła zarobić choćby 1000 dolarów rocznie. Po drugie wszystkie razem wzięte kampanie reklamowe przynoszące znaczące dochody są tak nieliczne, że mogłaby je obsłużyć jedna mała agencja modelek. To nie znaczy jednak, że w modelingu nie można w modelingu zarobić. Udaje się to jednak nie aż tak wielu. Na pieniądze w tym biznesie pracuje się systematycznie, zbierając ziarno do ziarnka. I na to potrzeba czasu, sił, wytrzymałości i cierpliwości..
-
Wielka kariera. Nie każda dziewczyna przychodząca do agencji ma szanse zostać zauważoną w wielkim świecie, być rozpoznawalna jak Kasia Struss i stawać na czerwonym dywanie jak Doutzen Kroes. To szansa jak 1 : 10 000. Niestety. To zrozumiałe, że wiele młodych dziewczyn marzy by być taką jak Kate Moss czy Agyness Deyn. Tylko trzeba sobie uświadomić, że docierają do nas wiadomości zaledwie o jakimś promilu modelek, które rozpoznajemy. To przysłowiowy czubek góry lodowej w stosunku do ogromu dziewczyn jakie pracują na lokalnych rynkach czy gdzieś w świecie. Nie znaczy to, że to zajęcie nie ma sensu. Każda dziewczyna może mieć swoje pięc minut. Tylko nie zawsze jest to pięć minut w skali Małgosi Beli czy Anii Rubik. Zbyt wysokie ustawianie sobie poprzeczki może kosztować wiele – od zwykłego doła aż po anoreksję. Ponadto - w dzisiejszych czasach jest bardzo dużo młodych, obiecujących i pięknych dziewczyn myślących o karierze w świecie mody. Jest też o wiele więcej agencji niż dawniej. Tym samym łatwiej dziś stać sie modelką. Ich liczba rośnie jednak szybciej niż liczba prac dla nich. Warto o tym pamiętać, gdy po głowie chodzi to jak zostać jedną z 20 dziewczyn na pokazie Prady.
-
Modelki nie są inteligente/mądre. Stereotyp ładnej dziewczyny, która nie musi mysleć ani się przemęczać bo wystarczy jej uroda szczególnie dotyczy modelek. Tymczasem modelka – jeśli istotnie chce coś znaczyć - musi być bystra, przewidująca, rozsądna i inteligentna by poradzić sobie i wytrwać w wyrafinowanym świecie show biznesu. Modelka musi mieć głowę na karku, nie tylko żeby trafić na casting przy pomocy mapy, nie tylko żeby nie zgubic się na lotniskach, żeby umieć załatwic sobie wizy, żeby wiedziec jak się zachować na castingu, żeby wiedzieć jak należy postepować w pracy, żeby przyswajać sobie obce języki. Musi być mądra i mieć osobowość po to by umieć odróżniać prawdę od bujd i czczych obietnic. By realnie oceniać własną sytuację.
-
Modelka robi karierę przez łózko. To mój jeden z ulubionych stereotypów, zaraz po tym w punkcie 4. Niechlubna sława tego mitu urosla jeszcze po cyklu programów emitowanych w TVP pt. „ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym“, który został nakręcony w 2003 roku. I ukazał to niby prawdziwe oblicze swiata modelingowego. Warto powiedzieć w tym miejscu, że modelka rozdająca hojnie swoje wdzięki, próbująca zrobić karierę przez łózko wkładana jest na półkę, na której trwale pozostaje. Z niej bardzo trudno wybić sie wyżej. Szybko łapie się tam etykietę, która co najwyżej doprowadzi do powiększania się się wokół niej grupy amatorów łatwych przygód. A oni zazwyczaj nie są znani ze słowności w dotrzymywaniu obietnic.
Bardzo mądre słowa!
kurcze, a tak liczyłem na ten łatwy sex
Pani Gabrielo, proszę wybaczyć, ale rozumiem poirytowanie obiegowymi opiniami na temat modellingu, jednak pragnę zauważyć, że z niniejszego tekstu płynie lekka nuta hipokryzji. Owszem, obalone zostają mity, ale generalizacja tu zastosowana działa w, po trosze, kierunku wyniesienia zawodu modelki na piedestał, inputując czytelnikom, że praca ta jest ciężka niczym hutnika czy górnika, wymaga kwalifikacji porównywalnych z tymi (kumultatywnie ujmując) prawnika, lekarza, tłumacza przysięgłego oraz inżyniera-architekta, a do tego nieprzeciętnie boskiej urody.